Nowości
Koniec maja Piękna
„Koniec maja. Piękna pogoda. Loty rozpoczynają się od wczesnego rana, ja tymczasem muszę chodzić do budy. Właściwie po co Wszystkie stopnie mam już przecież zaklepane. Nikt mnie nie pyta, profesorowie zajmują się wyłącznie słabeuszami. Trzeba coś wymyślić.
I wymyśliłem. Napisałem do wychowawcy i wysłałem pocztą list następującej treści „Szanowny Panie Profesorze! Tomasz przez okres około 3 tygodni przebywać będzie w szpitalu. Proszę o usprawiedliwienie nieobecności. Tomasz Kostuch".
Odtąd każdego dnia zamiast na lekcje gnałem na lotnisko. Zamierzałem pojawić się w klasie dopiero na dwa, trzy dni przed oficjalnym zakończeniem roku szkolnego.
Minęły ponad dwa tygodnie i byłem przekonany, że wszystko zakończy się pomyślnie. Los jednak spłatał mi figla. Pewnego dnia mama przyjechała w jakiejś sprawie na Pragę i przy okazji postanowiła odwiedzić swego synka. W czasie przerwy weszła na pierwsze piętro, gdzie mieściła się moja klasa, i akurat natknęła się na wychowawcę, profesora Flaka. Ten przywitał ją i zapytał
— Jak się czuje Tomasz Czy wrócił już ze szpitala
— Z jakiego szpitala, panie profesorze Jezus Maria, co się stało — wyjąkała przerażona mama.
Wszystko się wydało. Musiałem stanąć przed obliczem dyrektora.“(1)
| - Dwójką - wyrzekł wreszcie >>>>