- Powiedziałem ci żebyś czekała
„— Powiedziałem ci, żebyś czekała, aż wrócę, prawda — zapytał wpatrując się nieruchomo w Gryzeldę.
— Tak, Willu.
—I czekałaś, Bogu dzięki. Kiwnęła głową.
— Jutro z samego rana włączamy prąd. To załatwione. Włączymy bez względu na to, co się stanie.
Rozamunda spojrzała na niego niespokojnie. Przez chwilą miała wrażenie, że mu się w głowie pomieszało. Było coś dziwnego w jego sposobie mówienia i głosie; nigdy jeszcze nie słyszała, by mówił w ten sposób.
— Nic ci nie jest, Willu — spytała.
— Ach, nic — odparł.
— Postaraj się nie myśleć dzisiaj o przędzalni. Tylko się zdenerwujesz i nie będziesz mógł zasnąć.
Fabrycznymi ulicami fabrycznego miasteczka niósł się szmer ludzki i wpływał rytmicznymi falami przez okna fabrycznego domku. Był żywy, drgający, ruchomy i gadał jak żyjąca istota. Gryzelda uczuła w sercu przenikliwy ból.
— Tyś nigdy nie pracował w przędzalni, co, Pluto — zapytał nagle Will obracając się do niego.
— Nie — odparł niepewnie. — I już zaraz muszę wracać do domu.
— Więc nie wiesz, co to jest fabryczne miasteczko. Ale ja ci powiem. Czy zastrzeliłeś kiedy królika, a potem, kiedy go podnosiłeś, czułeś, że serce mu bije jak .. jak... Boże, czy ja wiem jak co No, było tak kiedy
Pluto poruszył się niespokojnie na krześle. Spojrzał na siedzącą obok Gryzeldę i zauważył, że przenika ją konwulsyjny dreszcz.“(11)
<<<< Dalej - perły różowe
| - Szkoda że tak późno cię >>>>